Share
Go down

Aurora 'Rory' Witchtaker

on Pon Kwi 23, 2018 9:14 pm
Imię
Aurora
Nazwisko
Witchtaker
Wiek
23 wiosny
Płeć
Kobieta
Data Urodzenia
13.04.1995
Narodowość
Brytyjka
Miejsce Urodzenia
Londyn, Wielka Brytania
Pseudonim
Rory
Kod Egzorcysty
XDD-145
Inkantacja
Tranquillitas animi (łac. spokojny umysł)
Miejsce Zamieszkania
Nowy York
Aktywność
Aktywna egzorcystka

Wygląd
Nie ma co się oszukiwać. Aurora jest kurduplem, mierzącym 160 centymetrów wzrostu, gdy nieco bardziej napuszy włosy. Do tego dochodzi filigranowa budowa ciała, która przypomina budowę ciała co najwyżej nastolatki, a nie dorosłej kobiety, którą, bądź co bądź, ale jest. Ciężko powiedzieć, czy można uznać ją za ładną. Zdecydowanie specyficzną. Rory ma mlecznobiałą cerę, która nigdy się nie opalała na brązowo – jak już to na buraka, aczkolwiek Witchtaker pilnuje się na każdym kroku i jak tylko zaświeci nieco mocniej słońce, smaruje się kremami z filtrem. Kolorytu ani trochę nie dodają jej jasne, niemalże białe włosy, sięgające, gdy są rozpuszczone, zaledwie do ramion. Co prawda to nie jest jej naturalny kolor, ale takowego bardzo nie lubi, przez co korzysta z dóbr XXI wieku, farbując się na ten, który się jej podoba. I jak tylko pojawią się odrosty, to szybko się ich pozbywa. Oczy Aurory mają barwę bezchmurnego nieba – mają w sobie coś przyciągającego, że można w nich tonąć niczym w bezkresnym oceanie. Oczywiście najważniejszym elementem jej wyglądu jest znamię egzorcysty – w jej przypadku znajduje się dokładnie pomiędzy piersiami, na mostku, delikatnie zahaczając o obojczyki.
Charakter
Aurora jest osobą raczej spokojną, trzymającą nerwy i ogólnie uczucia na wodzy. Nie jest w nich jakoś bardzo wylewna, wręcz przeciwnie. Zarówno te pozytywne, jak i negatywne uczucia kryje w głębi siebie. Choć osoby, które dobrze ją znają, wiedzą doskonale co czuje w danej chwili – wystarczy wiedzieć, jak czytać z jej oczu, które są niczym otwarta księga. Witchtaker jest też bardzo ambitna – zrobi wiele, by osiągnąć postawiony przez siebie cel, ale nigdy kosztem innych ludzi. Po trupach do celu raczej zmierzać nie będzie. Rory nie lubi mieszać się w czyjeś sprawy, stoi jak najdalej wszelkich konfliktów i problemów, które nie są bezpośrednio związane z jej osobą. Zdecydowanie lepszy z niej słuchacz niżeli mówca. Prawdę powiedziawszy, to w słowach jest raczej oszczędna. Nigdy nie mówi więcej niżeli powinna. Wyjątkiem są pytania, których potrafi zadawać bardzo dużo – oczywiście na myśli mam tu pytanie związane z fachem. Chce się uczyć i to po niej widać. Każdą radę swojego mentora bierze sobie do serca, a po wykonanym zadaniu, analizuje wszystko po kilkanaście razy, by wyciągnąć wnioski i na następnej misji być jeszcze lepsza. Rodzina jest dla niej ważna – mimo wszystko, bo oprócz niej na tym świecie nie ma zupełnie nikogo. Ma problemy z związywaniem nowych znajomości, jest typowym introwertykiem. Nie przepada za dużymi tłumami osób. Duża ilość ludzi w jednym miejscu ją przytłacza. Gdy w jej żyłach płynie adrenalina, odpowiedzią na pytanie „uciekasz albo walczysz?” będzie zdecydowanie „walczę”. Nie poddaje się tak łatwo. Osoby, które wykażą się dużą dozą cierpliwości i sprawią, że Aurora im zaufa, mogą liczyć na jej wsparcie w każdym momencie swojego życia. Najbliższym jej sercu osobom jest w stanie oddać własne życie. W stosunku do takich ludzi jest wierna niczym pies – nigdy nie zostawi ich na lodzie. Nie potrafi też chować do nich urazy. Idealnym przykładem są rodzice, którzy wyrządzili jej wiele krzywdy, odrzucając ją. A mimo tego, nie nienawidzi ich, nie jest na nich nawet zła – kocha zarówno ojca, jak i matkę całym sercem.
Historia
Gdy ktoś ze środowiska egzorcystów słyszy nazwisko Witchtaker, od razu wie o którą rodzinę dokładnie chodzi. Bądź co bądź, ale ta familia zajmowała się swoim fachem od kilkunastu pokoleń wstecz i zasłynęła z tego, że w każdej rodzinie rodzi się minimum trójka dzieci, by jak najbardziej zmniejszyć szansę na to, że jakaś rodzinna linia pozostanie bez następcy i kontynuacji. Osoby, u których gen egzorcysty się nie uaktywnił, były w oczach rodziny po prostu gorsze, jak i kompletnie niepotrzebne. Swego czasu Witchtakerowie mieli manię na punkcie czystości krwi, przez co normą było to, że dochodziło do kazirodztwa. Osoby z linii, tak zwanej, nieczystej, to takowe, u których co prawda się gen uaktywnił, ale któreś z rodziców było zwykłym człowiekiem. W hierarchii takie osoby były praktycznie na samym dole, bez perspektyw na jakikolwiek, nazwijmy to, awans.
Nelson i Marie Ann Witchtaker byli małżeństwem z czystym jak łza rodowodem. W żyłach Marie Ann płynęła nawet krew Witchtakerów, aczkolwiek spokrewnienie z Nelsonem było znikome – tak zwana siódma woda po kisielu. Jednak jej pochodzenie było dla ojca Nelsona, Moritmera, niezwykle ważna. Jeżeli myślicie, że ktokolwiek w tej rodzinie ma coś do powiedzenia na temat zawierania małżeństwa i układania sobie życia, to jesteście w błędzie – wszystko jest ustalane przez rodziców, cała przyszłość dziecka, zaczynając od tego, z kim przyjdzie spędzić mu resztę życia, kończąc na takich absurdach jak po której ciąży ich małżeństwo będzie mogło w końcu zacząć się zabezpieczać, zaprzestając dalszego rozmnażania. Brzmi jak zaścianek średniowiecza, prawda? U Witchtakerów mentalność nie zmieniła się od lat, niestety.
Nelson i jego żona mieli siódemkę dzieci. Sześciu synów i jedną córkę, najmłodszą z całego rodzeństwa, Aurorę. U pierwszych sześciu gen aktywował się stosunkowo szybko, by zaraz po tym zostały wysłane do Florencji na nauki przygotowujące je do profesji egzorcysty. W przypadku Aurory nie było tak kolorowo. Dziewczyna dorastała, lata mijały, a po znamieniu ani śladu. Na dodatek Aurora nie cieszyła się dobrym zdrowiem – cały czas łapała jakieś infekcje, a najdrobniejsze uderzenie kończyło się ogromnym siniakiem tak bardzo odznaczającym się na jej śnieżnobiałej skórze. Gdy miała lat dziesięć, postawiono na niej krzyżyk. Rodzice niemal wyrzekli się własnej córki, traktując ją niczym popychadło, na równi ze służbą. Nie jadała obiadów z rodziną w jadalni, a w kuchni wraz ze służącymi.
Mimo tego, że rodzice odrzucali córkę, to z braćmi miała bardzo dobry kontakt – spędzała z nimi dużo czasu, jak tylko wracali do domu. Kochała ich i życzyła jak najlepiej, ciesząc się ich sukcesami, które osiągali na egzorcystycznej ścieżce. Nie zazdrościła im ani trochę – Aurora nawet się cieszyła, że u niej gen się nie uaktywnił. W takim wypadku nie miała obowiązku małżeństwa, rodzenia dzieci – a nawet jeśli, nie miała narzuconego wybranka z góry. Nie mogła jedynie wiązać się z ludźmi kompletnie niezwiązanymi z światem egzorcystów oraz z czystokrwistymi członkami rodziny (oficjalnie kazirodztwa u Witchtakerów już nie ma, ten punkt w teorii pełni jedynie funkcję „tradycji”, w praktyce jednak wciąż dosyć powszechne było ożenek kuzynostwa i wcale nie takiego dalekiego).
Co panna Aurora więc robiła, nie mając możliwości kształcenia egzorcystycznego? Podjęła zwyczajną szkołę, aczkolwiek w trybie indywidualnym. Zostały zatrudnione dla niej guwernantki, które nauczały Aurorę takich przedmiotów jak matematyka, literatura, łacina (każdy szanujący się arystokrata powinien znać łacinę!) czy francuski (choć ten szedł jej raczej opornie). Musiała zdobyć wykształcenie, pójść na studia, bo jak dorośnie, będzie musiała zrobić na swoje utrzymanie...
Wszystko zmieniło się w dniu czternastych urodzin Aurory. Wszyscy bracia postanowili wrócić wtedy do domu i uczcić ten dzień ze swoją siostrą – rodzicom się to nie podobało, nie zamierzali brać w przyjęciu udziału, ale jednocześnie nie zakazywali. Aurora po raz pierwszy od czterech lat obiad zjadła w jadalni, a zamiast babeczki z niewielką świeczką, którą dostała od służby w ramach prezentu, miała olbrzymi tort. Każdy z braci dał jej jakiś prezent… Była szczęśliwa. Tak jak nigdy w życiu. I właśnie ta radość sprawiła, że na jej drobnej piersi pojawiło się znamię, którego brak zrzucił ją na sam dół rodzinnej hierarchii.
Nelson nie wierzył, Marie Ann była szczęśliwa – bądź co bądź, ale kochała córkę, nie mogła jej jednak tego okazywać, bo mąż jej zakazywał. W trybie natychmiastowym cała rodzina zmieniła podejście do niej, a gdy wyruszała do Florencji na nauki, wszyscy byli z niej dumni i szczęśliwi, że będzie pełnoprawną Witchtakerówną. Sama Aurora pozostawała co do tego raczej sceptyczna – wiedziała doskonale, co się z tym wiązało, że ojciec w najbliższym czasie zacznie szukać jej narzeczonego, a w przyszłości zmuszona zostanie do rodzenia dzieci i bycia posłuszną ozdóbką swojego męża. A taka wizja zdecydowanie się jej nie podobała.
Mimo swoich fizycznych ograniczeń, Aurora okazała się być naprawdę zdolną bestią – nauka przychodziła jej z dużą łatwością, chłonęła wiedzę niczym gąbka (siedzenie nad księgami i wkuwanie poszczególnych zaklęć naprawdę sprawiało jej radość). Pierwsze praktyki szły jej całkiem nieźle, to trzeba przyznać, choć na początku musiała być nakierowywana na odpowiednią ścieżkę, by zajarzyć, czego powinna kiedy używać. Do serca jednak brała sobie rady swoich nauczycieli i mentorów, by w przyszłości wiedzieć jak się zachować w podobnej sytuacji. Największe predyspozycje ukazywała do magii medycznej, mentalnej oraz do magii powietrza…
Po zakończeniu kursu teoretycznego oraz pierwszych praktyk związanych z magią, Aurora była zmuszona przenieść się do Nowego Yorku. Cała rodzina przeprowadziła się do Stanów – z powodów Rory nieznanych, była kobietą, a takowe u Witchtakerów mają raczej niewiele do powiedzenia. Cały proces przenosin był załatwiany przez jej ojca, który nawet o zdanie córki nie spytał. Resztę swojej edukacji dokończyła w seminarium w Nowym Yorku.
W końcu przyszedł czas na ostatni, najważniejszy – praktyka u boku doświadczonego egzorcysty. Aurora została przydzielona do nijakiego Folka. Jak przebiegnie szkolenie… czas pokaże. Aurora zamierzała dać z siebie wszystko, udowadniając rodzinie, że błędem było stawianie na niej krzyżyka.  
Ciekawostki
✶ Posługuje się płynnie trzema językami: angielskim, włoskim oraz łaciną. Zna również podstawy francuskiego.
✶ Mówi z mocnym, brytyjskim akcentem i nawet nie zamierza tego zmieniać.
✶ Uwielbia japońską, zieloną herbatę. Jednakże nie taką z tytki, takowymi gardzi. Musi być parzona tak jak Bóg przykazał.
✶ Zawsze ma przy sobie paczkę orzechów, zwykle mieszankę nerkowców, migdałów i orzechów laskowych.
✶ Zamierza postawić się rodzinnej tradycji. Nie uśmiecha się jej rezygnowanie z kariery egzorcystki na rzecz rodzenia dzieci i bycia ozdobą swojego przyszłego męża.
✶ Całkiem nieźle śpiewa.
✶ Jest bardzo delikatną osobą. Wystarczy, by ktoś mocniej chwycił ją za ramię, a już pojawia się na nim siniak. To jednak jej nie przeszkadza, by na równi walczyć na zajęciach z walki wręcz.
✶ Mierzy 160 cm wzrostu i waży przy tym 60 kilogramów.


Ostatnio zmieniony przez Aurora Witchtaker dnia Wto Kwi 24, 2018 10:44 am, w całości zmieniany 3 razy

Re: Aurora 'Rory' Witchtaker

on Pon Kwi 23, 2018 11:26 pm
koniec ♥️

Re: Aurora 'Rory' Witchtaker

on Wto Kwi 24, 2018 1:51 am
Wygląd:
- Proszę o podanie konkretnej wagi postaci.

Historia:
- Wszystko składnie, aczkolwiek muszę się przyczepić do jednego fragmentu, mianowicie: szkolenie odbyła w sanktuarium florenckim, a praktykę odbywa już w Nowym Jorku? Poprosiłbym o rozwinięcie okoliczności "nawiązania współpracy" z Folkiem, gdyż jest to o tyle istotne, że Folk zdaje się być nowojorskim egzorcystą. Tak przynajmniej brzmiała wersja jego postaci do tej pory. Jest to o tyle istotne, że decyzyjni z sanktuarium we Florencji raczej mają swoich ludzi, by egzaminować praktykantów i nie potrzebują wsparcia z Nowego Jorku.
Jeśli jednak ustaliliście, że Folk jest jednak florenckim egzorcystą, to możesz pominąć ten punkt.

Ciekawostki:
- Słowem nie wspomniałaś o nauce języków obcych w historii, a liczba 3, to już dosyć spora. A dodając do tego podstawy francuskiego mamy 4. Mogę zgodzić się na 2 języki bez umieszczania tego w historii, jeśli jednak chcesz utrzymać tę liczbę, musisz uwzględnić mniej więcej kiedy odbywała się nauka poszczególnych języków i kiedy została ona sfinalizowana (np. jakimś dyplomem, czy innym potwierdzeniem, że ogarnia język w stopniu komunikatywnym).

Reszta jest w porządku.

Do poprawy

Re: Aurora 'Rory' Witchtaker

on Wto Kwi 24, 2018 10:52 am
Wagę i wzrost podałam w ciekawostkach, będzie przejrzyściej :)

Historia: done.

Ciekawostki:
- Angielski to jej rodzimy język, jest Brytyjką, więc naturalne, że go zna.
- Łacina i francuski dodany w historii w ramach nauczania indywidualnego.
- Włoski, moim zdaniem, jest dosyć logiczny, skoro przez kilka lat żyła we Włoszech. No i ogarnięcie włoskiego mogło być dla niej stosunkowo łatwe, bo podobny do łaciny pod względem leksykalnym ;)

I trochę śmieszne mi się wydaje, że Aurora musi mieć jakiś dyplom, by móc potrafić się porozumiewać w tych językach, zwłaszcza, jeżeli nigdy nie miała takiej potrzeby, by je w jakiś sposób dokumentować (po co ma mieć papier na wymarłą łacinę?).

Re: Aurora 'Rory' Witchtaker

on Wto Kwi 24, 2018 1:01 pm
Uczepiłaś się tego dyplomu, a wyraźnie napisałem, że chodzi o na przykład dyplom. Chodziło mi o potwierdzenie wynikające z fabuły, np. jakiś egzamin wewnętrzny, jakieś wydarzenie, przykładowo długa rozmowa z Włochem, bądź kimś, kto zna łacinę i przeprowadzenie jej właśnie w którymś z tych języków. Chodziło o to, by wszystko miało ręce i nogi, a nie, tak jak do tej pory było w karcie, że poszła na szkolenie egzorcystów, a w ciekawostkach wpisujesz, że zna 4 języki. Moim zdaniem 25 lat i posiadanie kwalifikacji z 4 języków to trochę sporo i wypada wspomnieć o tym w karcie. Tak więc, w mojej opinii, śmieszne było opisanie historii bez informacji o nauce czterech języków :)

W każdym razie, wszystko jest ok, nie pozostaje mi nic innego jak napisać:
Akcept!

Na start otrzymujesz 130 PD.

Kartę zamykam i przenoszę, miłej gry.

Sponsored content

Re: Aurora 'Rory' Witchtaker

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach