Share
Go down

Soren "Lambert" Albinsson

on Pią Kwi 27, 2018 3:02 pm
Imię: Sören
Nazwisko: Albinsson
Wiek: 29 lat
Płeć: mężczyzna
Data Urodzenia: 14.06
Narodowość: z pochodzenia Szwed
Miejsce Urodzenia: urodzony w NYC
Pseudonim: Lambert
Kod Egzorcysty: LMA-409
Inkantacja: När natten över huvudet blåses – Jak noc nad twoją się wypiętrzy głową
Miejsce Zamieszkania: Brooklyn, wynajmuje pokój w lofcie
Aktywność: aktywny egzorcysta

Wygląd: Soren za bardzo nie wyróżnia się z tłumu. No może jedynie swoim wzrostem, bo raczej wysoki z niego facet, mieży sobie sto osiemdziesiąt centymetrów. Wagę utrzymuje prawidłową, nie można powiedzieć, że jest przesadnie chudy. Nie wygląda na Szweda, a to wszystko za sprawą urody matki, zdecydowanie się w nią wdał. Ostro zarysowana, kwadratowa szczęka i raczej dyskusyjny typ urody, nie każdy będzie do niego wzdychał. Znamię egzorcysty ma za prawym uchem, idealnie zamaskowane włosami. Utrzymuje niewielki zarost, bardziej z lenistwa, niż z chęci dodania sobie kilku lat. Ubiera się schludnie, zawsze na tak zwaną cebulę. Gustuje szczególnie w długich, wełnianych płaszczach. Zazwyczaj nosi się na czarno, wzbogacając to jedynie szarymi lub białymi wstawkami. Ma raczej ubogą mimikę, ale nie przeszkadza mu to.

Charakter: Zdecydowanie za dużo myśli. Każdy włos dzieli na cztery i dokładnie analizuje. Chyba po prostu nie potrafi się nie przejmować. Zawsze punktualny i zorganizowany, musi mieć nad wszystkim kontrolę, więc prowadzi dziennik, w którym układa plan na następny dzień. Nie lubi zmian i odstępstw od tego, co zaplanował, ale nie można powiedzieć, że nie jest elastyczny. Gdy zmiana jest konieczna lub zwyczajnie przyniesie mu większe zyski, niechętnie, bo niechętnie, ale się przystosuje. Jest rozsądny, rzadko kiedy podejmuje niepotrzebne ryzyko. Zdecydowanie woli najpierw przemyśleć wszelkie za i przeciw, a dopiero później działać. Ma problem z rozpoznawaniem uczuć u innych ludzi. Trzeba rozmawiać z nim w prosty i jasny sposób żeby w stu procentach zrozumiał. Nie lubi drugiego dna, jest bardzo konkretny. Introwertyk. Woli dobrą książkę od imprezy. Dosyć ponury i wiecznie oderwany myślami, żyje we własnym świecie. Nie jest przesadnie pewny siebie, wręcz mu tego brakuje. W dzieciństwie nie potrafił przystosować się do zasad, pyskował i generalnie wolał towarzystwo osób starszych. Z innymi dzieciakami miał dziwny kontakt. Z jednej strony miał trochę kumpli, był całkiem czarującym chłopcem, ale nie dało się nie zauważyć, że zawsze zostawał gdzieś z boku. Dzisiaj nie ma wielu przyjaciół. Dobiera ich bardzo ostrożnie i wcale nie ma aż tak dużego zapotrzebowania na nich. Jego mistrzem i chyba największym wzorem do naśladowania jest jego wujek- Bjorn. Są zupełnie różni i Soren wie, że nigdy nie będzie taki, jak on, mimo to się stara. Bjorn natomiast wolałby, żeby jego bratanek znalazł swoją własną drogę zamiast iść w jego ślady. Soren próbuje takową znaleźć, chociaż nie jest w pełni przekonany czy to taki dobry pomysł.

Historia: Życie Sorena zaczęło się bardzo niewinnie. Jego ojciec wywodził się z szwedzkiego rodu egzorcystów, ale znamię nigdy się u niego nie aktywowało. Nie wiadomo czy czuł żal, a może pragnął innego losu dla swoich dzieci, tak czy owak odciął się od rodziny. Jedynym krewnym, z którym utrzymywał kontakt był jego starszy brat Bjorn. Bjorn Albinsson był szanowanym egzorcystą, ale Soren nie miał o tym zielonego pojęcia. Mówiono mu, że wujek dużo podróżuje i utrzymuje się z pisania przewodników. Nie było to do końca kłamstwem, raczej niedomówieniem, bo rzeczywiście Bjorn w wolnych chwilach zajmował się pisaniem artykułów podróżniczych. Przez pierwsze lata życia, Soren nie miał z nim dobrego kontaktu. Głównie dlatego, bo wujek był ciągle w trasie, rzadko kiedy ich odwiedzał. Nie znaczy to jednak, że nie pamiętał o Sorenie. Z każdego miejsca, w które go przywiało wysyłał mu pocztówkę z długimi pozdrowieniami. Może dlatego młody Soren marzył o wielkich podróżach.
Soren ma trzech starszych braci. Różnią się od siebie diametralnie. U nich znamię nigdy się nie aktywowało, wiodą więc proste, zwyczajne życie prowadząc rodzinny biznes, jakim jest niewielkie, lokalne wydawnictwo. Nie traktują Sorena szczególnie poważnie. Jest między nimi spora różnica wieku, więc od zawsze najmłodszy Albinsson był traktowany z góry i raczej wykluczany z zabaw starszych braci. Nie można jednak powiedzieć, że Soren nie miał przyjaciół. Jako dziecko był całkiem sympatyczny i posiadał bogate grono znajomych. Gdy skończył czternaście lat w jego życiu zaszła powolna zmiana, a to za sprawą pewnej dziewczyny w oknie.
Pewnego dnia jego koledzy powiedzieli mu, że w kamienicy obok wprowadziła się nowa rodzina. Na początku specjalnie się tym nie przejął. To Nowy York, ludzie przychodzą i odchodzą każdego dnia. Dopiero ich późniejsze słowa nieco go zaintrygowały. Podobno w oknie od strony schodów pożarowych ciągle są zasłonięte żaluzje, a jeden z nich widział w wyglądającą na ulicę dziewczynę. Założyli się, że Soren nie wejdzie po schodach na wysokość okna i nie odezwie się do nowej. Oczywiście zgodził się to zrobić. Gdy wspiął się odpowiednio wysoko, nieśmiało zajrzał do środka. Przy oknie rzeczywiście siedziała dziewczyna, może odrobinę starsza od niego, ubrana w białą sukienkę i… przypięta do wózka inwalidzkiego. Soren nagle się poczuł, jakby nie powinien tego widzieć, jakby przekroczył pewną linię prywatności, której nie powinien przekraczać. Jednak zanim zdążył się wycofać, dziewczyna go zauważyła. I tak Soren poznał Wendy.
Odwiedzał ją regularnie. Opowiadał o swoim normalnym życiu, a ona chętnie słuchała, bo sama nie wychodziła z domu. Chłopak do końca nie rozumiał dlaczego, przecież na świecie było wiele niepełnosprawnych i zdecydowanie nie zamykali się w domach… A tak przynajmniej mu się wydawało. Nigdy nie miał jednak okazji ją o to zapytać, chyba za bardzo się wstydził. Wendy chłonęła jego opowieści, jak wysuszona gąbka, śmiała się z jego żartów i zadawała mnóstwo pytań na zwyczajne tematy. Kto wie, być może i była jego pierwszą miłością. Nawet jeśli, to nie zdawał sobie z tego sprawy, jeszcze nie wtedy. Ale im częściej ją odwiedzał, tym wyraźniejsze stawało się uczucie bycia obserwowanym. Aż pewnego dnia to zobaczył. Najpierw kątem oka, bardzo niewyraźnie, ale z każdą chwilą przybierało na kształcie. W kącie pokoju, pod samym sufitem, unosiła się biała postać o pomarańczowo-czerwonych, gołębich oczach, które usilnie w niego wbijała. Gdy na nią spojrzał, przekrzywiła głowę w ptasi sposób. Jej ciało zdawało się być pozbawione mięśni, jedynie skóra i kości, jak w bardzo zaawansowanej anoreksji. Zacierała swoje długie, kościste palce tuż pod brodą, a na twarzy wykwitł niepokojący uśmiech. Jego oczy rozszerzyły się w strachu. Wendy spokojnie popatrzyła najpierw na niego, potem na miejsce, w którym unosił się dziwny byt. Ty ją widzisz. Skomentowała ze słabo krytą ekscytacją. Nikt mi wcześniej nie wierzył! Kolejne zdania dochodziły do niego, jak zza szklanej szyby, zupełnie stłumione i niewyraźne. Zjawa jakby odbiła się od ściany i skoczyła ku Wendy. Gdy tylko jej chude ręce oplotły się wokół szyi dziewczyny, ta zaczęła się szarpać, odpięła przytrzymujące ją na wózku pasy i… wzniosła się ku górze. Soren krzyknął. Sam nie wiedział, co dokładnie. Wtedy właśnie aktywowało się jego znamię. Nie zdążył zobaczyć, co się stało dalej, bo był już w połowie drogi w dół. Uciekał czym prędzej, wciąż mając przed oczami ten sam obraz- lustrujące pomarańczowe spojrzenie i lubieżny uśmiech na bladych, wąskich wargach.
Nie powiedział nikomu o swojej przygodzie, bo myślał, że zostanie uznany za wariata. Zamknął się w swoim pokoju i próbował przetrawić to, co się wydarzyło. Rodziców zaniepokoiła jego nagła zmiana zachowania. Domyślili się wszystkiego, gdy kilka dni później, bez zapowiedzi w ich domu zjawił się Bjorn. Długo rozmawiał z Sorenem, próbując mu wytłumaczyć, co się stało i co to dla niego oznacza. Chłopak z początku nie wierzył, pozostawał w silnym szoku. Ojciec nie chciał żeby jego syn szkolił się na egzorcystę, chciał dla niego spokojnego, przyzwoitego życia. Soren do dzisiaj nie wie, jak wujkowi udało się go przekonać, ale już dwa dni później mama spakowała jego rzeczy, pocałowała w czoło i odprawiła wraz z Bjornem i jego towarzyszką życia Tatianą do miejscowej siedziby egzorcystów. Tam uczył się przez kolejne dziesięć lat, z początku pod okiem wujostwa, bo trudno mu było przetrawić tak nagłą zmianę życiowej perspektywy. Z czasem się przyzwyczaił i w pełni oddał nauce. Postawił sobie za cel uwolnić Wendy od demona, którego widział tamtego dnia.
Uczył się dobrze, szczególnie teoria nie sprawiała mu problemu. W międzyczasie próbował się dowiedzieć, co konkretnie zobaczył tego dnia pod sufitem, jak z tym skutecznie walczyć. Napisał do Wendy list, w którym obiecał, że kiedyś jej pomoże. Niestety, niedługo potem rodzina dziewczyny zniknęła z kamienicy, a Sorenowi pozostało tylko jej imię i stary adres. Jak do tej pory nie udało mu się jej odszukać.
Przez kolejne dziesięć lat coraz bardziej zagłębiał się w bestiariusze i księgi zaklęć chcąc jak najlepiej się przygotować do funkcji, którą przyjdzie mu pełnić. Odbywał dodatkowe treningi pod okiem Bjorna i Tatiany, którzy pozostali w Nowym Yorku na czas kilku pierwszych i ostatnich lat jego szkolenia. Stali się jego najbliższą rodziną. Jego bracia żyją w przeświadczeniu, że rodzice wysłali go do szkoły z internatem, nie mają pojęcia o rodzinnej tajemnicy. Dzwoni do rodziców przynajmniej raz w tygodniu, by potwierdzić, że wszystko z nim w porządku i jeszcze żyje. Nigdy się jednak nie dzieli szczegółami. Ma wrażenie, że oni szczególnie nie chcą ich znać. Nauczył się sprawnie strzelać, zna również podstawy walki nożem, ale osobiście preferuje pistolet. Jednak jego największym atutem zawsze była wiedza teoretyczna. Podczas ostatniego roku nauki pomagał w pracy wujostwu. Ci chętnie wykorzystywali jego świeżą wiedzę i zdolności śledcze, ale niechętnie angażowali go w niebezpieczniejsze sytuacje. Egzaminy zdał bez większego problemu, te praktyczne przyszły mu nieco ciężej. Głównie dlatego, bo swoją ostatnią misję jako student, musiał wykonać z zupełnie obcym mu egzorcystą. Cóż, umiejętności interpersonalne Sorena spadły od czasu incydentu na schodach pożarowych. Praca w nowym zespole sprawia mu nieco kłopotów, ale powoli się do tego przyzwyczaja.
Koniec.


Ciekawostki:
• Nie podchodź do niego, jeśli nie wypił swojej porannej kawy
• Na śniadanie zawsze je to samo – jajecznicę z pomidorami i dwa tosty z masłem
• Tak, ma Aspergera
• Gdy rodzice powiedzieli mu, że Mikołaja nie ma, rozpłakał się, bo myślał, że takiego zachowania od niego oczekują
• Zawsze jest tą osobą, która łapie żart jako ostatnia, a niekiedy trzeba mu wytłumaczyć dlaczego dana rzecz jest śmieszna
• Obecnie bardzo się martwi, czy aby na pewno nadaje się na egzorcystę
• Nadal szuka Wendy, na razie bez skutku
• Chciałby mieć psa, ale wie, że w obecnej chwili tylko by go zaniedbywał z powodu braku czasu. Może kiedyś, na emeryturze…
• Jego pokój jest idealnie czysty. Każdy przedmiot ma swoje miejsce i nienawidzi, gdy ktoś coś zmienia


Ostatnio zmieniony przez Lambert dnia Sob Kwi 28, 2018 12:50 pm, w całości zmieniany 1 raz

Re: Soren "Lambert" Albinsson

on Pią Kwi 27, 2018 5:20 pm
KP gotowa

Re: Soren "Lambert" Albinsson

on Sob Kwi 28, 2018 1:19 am
Miejsce zamieszkania:
- Poproszę o określenie typu lokum, gdyż sama dzielnica nie wystarczy.

Wygląd:
- Proszę o dodanie wagi oraz wzrostu postaci.

Reszta jak najbardziej w porządku. Bardzo cieszę się, że zostawiłeś nam pewną furtkę fabularną związaną z Wendy.

Do poprawy

Edit:

Akcept!

Na start otrzymujesz 160 PD.

Kartę zamykam i przenoszę, miłej gry.
Sponsored content

Re: Soren "Lambert" Albinsson

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach