Share
Go down

Arthur Harris-Lowe

on Pią Maj 11, 2018 6:16 pm
Imię: Arthur Eoin
Nazwisko: Harris-Lowe
Wiek: 34
Płeć: mężczyzna
Data Urodzenia: 17.11.1983
Narodowość: Amerykanin
Praca: Pisarz
Miejsce Urodzenia: Nowy York, USA
Miejsce Zamieszkania: Staten Island, Nowy York, USA (mieszkanie)
Świadomość istnienia świata magicznego: nie

Wygląd:
Arthur jest wysokim mężczyzną, o wzroście 1.83 m i o prawidłowej wadze 73 kilogramów. Jest mężczyzną o przeciętnej, choć harmonijnej budowie ciała. Na nią składają się proporcjonalnie szerokie barki, pozbawione sukcesywnie wypracowanych na siłowni mięśni, szeroka pierś i wąska talia oraz długie nogi.
W pewnych standardach może uchodzić za przystojnego mężczyznę – ma wysokie czoło z regularnymi zakolami, regularne, choć sprawiające wrażenie surowych rysy twarzy.
Przydają mu one powagi, ale też swoistej drapieżności. Arthur ma szeroką szczękę, wydatny podbródek z delikatnym dołeczkiem u jego podstawy.
Mężczyzna ma stosunkowo wydatny nos, wąskie i ładnie wykrojone usta. Kiedy pojawia się na nich uśmiech, jest w stanie on złagodzić to wrażenie, ocieplić jego wizerunek oraz ujawnić delikatne zmarszczki wokół ust.
Krańce jego szczęki pokrywa trzydniowy zarost, okalając również usta pisarza.
On również ma jasną, muśniętą słońcem skórę. Jego włosy są czarne niczym heban lub skrzydła kruka. Zazwyczaj ścina je na krótko lub pozostawia trochę dłuższe, a wtedy zaczesuje je do tyłu, odsłaniając czoło. Jego oczy mają zgaszony odcień zieleni z ciemniejszą obwódką. Został obdarzony przez naturę smukłymi i zgrabnymi dłońmi o długich palcach.

Charakter:
Jak na osobę w dużej mierze publiczną z racji wykonywanego zawodu, w rzeczywistości daleko mu do celebrytów. Przede wszystkim dlatego, że nieszczególnie czuje się taką osobą publiczną i unika stawania się obiektem sensacji. Arthur zdaje sobie z tego sprawę, że wydarzenia, które miały miejsce w jego życiu mogły okazać się niezłą pożywką dla mediów. Tak oto dochodzimy do pierwszej bardzo istotnej rzeczy – tego, że dba o swoją prywatność.
Na charakter tego mężczyzny składa się wiele cech typowych dla introwertyków i flegmatyków – na pierwszy plan wysuwa się towarzysząca mu powaga. Po tym jak jego żona została zamordowana, ta powaga stała się maską, za którą ukrywa wszystkie odczuwane emocje. Jest w stanie kontrolować się do tego stopnia, by nie okazywać ich w towarzystwie innych osób. Paradoksalnie to uwidacznia to, że jest wrakiem, cieniem tego człowieka, którym był niespełna dwa lata temu.
Cechuje go również zrównoważenie, chociaż teraz to bardziej pozór dotąd cechującego zrównoważenia. Towarzyszy mu również ostrożność.
Arthur nie jest kłótliwym człowiekiem. Dawniej, w razie swojego uczestnictwa w kłótni, starł się dążyć do stosownego pojednania. W sytuacji, w której może dojść do kłótni prędzej wycofałby się i starałby się ją załagodzić. Dzisiaj nie był już tego pewien.
Nieobecne mu są wszystkie te uczucia jak gniew, żal, poczucie krzywdy i smutek, znacznie więcej. Wszystkie te emocje muszą znaleźć ujście. Nie może ich ciągle magazynować, a ich nadmiar może sprawić, że wybuchnie.
Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie łagodnej osoby i momentami biernej, choć ostatnie wydarzenia w jego życiu sprawiły, że w dużej mierze zdołał to zmienić. Zupełnie jakby obudził się z długotrwającego letargu. Zamiast tej łagodności pojawiła się pewna surowość i bezwzględność, większa skłonność do działania, podyktowana ochroną tego, co mu pozostało i pokusą wyrównania rachunków, nawet, jeśli osoby odpowiedzialne za zniszczenie mu życia pozostają poza jego zasięgiem. Musi być cierpliwy i trzymać się tego, że sprawiedliwości stanie się zadość. W odpowiednim momencie może nadarzy się okazja do działania zamiast tylko do myślenia i snucia planów, upartego dręczenia się przeszłością. Bo to właśnie robi, myśli zanim coś zrobi lub powie. Arthur również jest dobrym słuchaczem i temu nie można zaprzeczyć, nawet, jak ma dość słuchania.
Dotąd uważał się za człowieka obiektywnego w ocenie i obserwacji, jednak ostatnio przekonał się o tym, że jego obiektywizm po prostu go zawiódł.
Względem innych ludzi zaczął podchodzić o wiele bardziej nieufnie i chłodno, szczególnie, że większość z nich zwyczajnie mu współczuje, ma dla niego „dobre” rady lub robi wszystko, by mu pomóc. A nawet wygłasza prawdę, z której on w głębi duszy zdaje sobie sprawę, a której nie chce dopuścić do świadomości.
Jest również troskliwą osobą, w najlepszym stopniu dla córeczki. Jest to jedyna mała istota, którą pragnie chronić za wszelką cenę i która jest dla niego najważniejsza.
Jego żona uwielbiała jego poczucie humoru. Teraz, po jej tragicznej śmierci niekoniecznie ma okazję i chęci do jego przejawiania. Dawniej nie brakowało chwil, w których śmiali się z tych samych żartów, z tych samych rzeczy.

Historia:
Arthur nie był jedynym dzieckiem państwa Harris-Lowe – w dniu narodzin miał starszą siostrę i starszego brata. Ich matka była cenioną krawcową. Ten zawód pozwalał kobiecie pracować w przydomowym zakładzie krawieckim i w ten sposób była w stanie pracować i przez większość czasu opiekować się dziećmi oraz zajmować się domem. Kiedy nie była w stanie pogodzić obowiązków matki, żony i krawcowej, po części spadały one na starszą siostrę i rzadziej starszego brata.
Ich ojciec był lekarzem i choć jego praca przynosiła znaczne na tamten czas dochody, to ten mężczyzna wychodził rano do pracy w przychodni i wracał bardzo często późnym popołudniem lub wieczorem. Czas, który pozostawał mu po pracy przeznaczał dla trójki dzieci i pięknej żony.
Starsze rodzeństwo Arthura chodziło już do szkoły. W końcu nadszedł czas, w którym również i on miał rozpocząć pierwsze lata edukacji. W szkole podstawowej uczył się w miarę dobrze. Właściwym określeniem było to, że im był starszy, tym uczył się coraz lepiej.
Nic więc dziwnego, że w szkole podstawowej przylgnęła do niego łatka „kujona”. W młodości Arthur należał do grona tych dzieci, które były w stanie odpłacać tą samą monetą. Jemu również dokuczano, ale wygrana bójka z innym chłopakiem zmieniała postać rzeczy.
Zawsze to docierało do ich rodziców, którzy czasem nie zgadzali się co do metod wychowawczych swoich synów. Ich ojciec uważał, że to dobrze, że ich synowie potrafią wziąć sprawy w swoje ręce, zamiast pozwalać się okładać jak worek treningowy. Młody rozrabiaka nie uniknął kary za swoje czyny, ale przecież zawsze mogło być gorzej.
Na pozór ich rodzinę można określić wręcz idealną, a ich życie niemalże idylliczne. W rzeczywistości nawet ich rodzina miała problemy. W ich domu wybuchł pożar, w którym szczęśliwie nikt nie zginął, ale ogień strawił cały ich dom i zgromadzony w nim dobytek. Konsekwencją tego było, że musieli przeprowadzić się na dłuższy czas do rodziny i odbudować dom. Innym nieszczęściem było to, że zachorowała ich babcia od strony matki, a ta choroba doprowadziła do tego, że kobieta odeszła z tego świata.
Były też dobre wydarzenia – starsze rodzeństwo Arthura kontynuowało edukację na wyższych uczelniach oraz zawarli związki małżeńskie i zostali rodzicami.
On sam po ukończeniu szkoły średniej zapragnął zostać dziennikarzem i podjął się takich studiów. Po ich zakończeniu znalazł pracę w jednej z nowojorskich redakcji. Po części ona go satysfakcjonowała, ale jednocześnie czegoś w niej brakowało.
Na podstawie opisywanego przez siebie wydarzenia do jednego z wydań gazety, w trakcie przerwy zaczął pisać krótkie opowiadanie. Postanowił dać je do przeczytania swojej siostrze. Kobieta – o dziwo – uznała je za dobre, choć zasugerowała mu to, co powinien poprawić.
W tej poprawionej wersji zaproponował redaktorowi dołączenie go do kolejnego wydania i w ten sposób jego pierwsze opowiadanie przeczytało wielu ludzi. Od tego momentu zaczął pisać więcej, a dzięki odrobinie szczęścia udało mu się nawiązać współpracę z jednym wydawnictwem i wydać swoją pierwszą książkę, a potem kolejną i kolejną. W ten sposób, nie porzucając pracy dziennikarza, stał się stosunkowo znanym pisarzem.
Nie ograniczał się do jednego gatunku, najczęściej pisał powieści kryminalne i im pokrewne oraz zawierające elementy różnych gatunków fantastyki.
W trakcie jednego afterparty po premierze jednej ze swoich nowych książek poznał uczestniczącą w niej kobietę. Jak się okazało w trakcie rozmowy, podpisywał książkę jej towarzyszce. Kobieta, z którą rozmawiał przedstawiła mu się jako Blanche Kendel.
Może zadziałał czar chwili i to, że odczuwał znudzenie, ale dobrze się im rozmawiało. Jego rozmówczyni była również piękna i wszystko to sprawiło, że zaproponował następne spotkanie. Do którego oczywiście doszło, a po nim były kolejne randki. Arthur zakochał się i to z wzajemnością.
On i Blanche byli szczęśliwi w swoim związku. Kobieta została jego narzeczoną, a po kolejnych paru latach bycia razem – żoną. W tym czasie też zrezygnował z pracy w redakcji i całkowicie poświęcił pisaniu.
Owocem małżeństwa powinny być dzieci. Jego rodzice i teściowie bardzo pragnęli zostać dziadkami, jednak to było coś, z czym nie zamierzali się śpieszyć. Woleli cieszyć się swoim związkiem oraz wybrać dobry moment na zostanie rodzicami. Przez parę lat to funkcjonowało stosunkowo dobrze.
O tym, że jego piękna żona jest w ciąży dowiedział się podczas spotkania z wydawcą. Pomimo że tym razem ich planowanie zostania rodzicami zawiodło, była to bardzo dobra wiadomość. Ucieszyła ona nie tylko go, ale również ich rodziny. Został ojcem mając na karku niemalże trzydzieści trzy lata. Wspólnie urządzili pokój dla ich dziecka i oczekiwali pierwszego badania oraz narodzin ich córeczki.
Można by powiedzieć, że razem mieli idealne życie – byli razem szczęśliwi, spodziewali się pierwszego dziecka i robili to, co sprawia im przyjemność i co zapewniało im możliwość życia na przyzwoitym poziomie.
Przez pierwsze miesiące wydawało się, że jest wszystko w porządku. W rzeczywistości to on pewne rzeczy tłumaczył sobie stanem żony, która dotąd była spokojną i pełną wewnętrznego ciepła.
Kobieta stała się drażliwa i łatwo wpadała w złość. To, co dotąd akceptowała w przypadku swojego męża, teraz zaczęło ją denerwować. Prowadziło to do częstych awantur między nimi. Ludzie w małżeństwie się czasem kłócą, a zostanie rodzicami jest zarówno dobre jak trudne dla ludzi w związku. Arthur sądził, że to z czasem minie, że sobie z tym poradzą.
Było jednak gorzej – jego żona zaczęła się zachowywać agresywnie i to nie tylko wobec niego, ale wobec ludzi w swoim otoczeniu i w pracy. Pewnego dnia dowiedział się, że Blanche wdała się w ostrą wymianę zdań z jedną z pracownic i co gorsza zepchnęła biedną kobietę ze schodów. Pracownica spadła z nich tak niefortunnie, że dotkliwie się połamała i została zabrana do szpitala.
Pracodawca zdecydował się zwolnić dyscyplinarnie spodziewającą się dziecka panią Harris-Lowe oraz zgłosić sprawę na policję. Żona powieściopisarza uderzyła swojego byłego szefa i podrapała go po twarzy, by zostać ostatecznie wyprowadzoną przez funkcjonariuszy.
Arthur został wezwany na posterunek policji celem wyjaśnienia tej sprawy. Umieszczona w areszcie jego żona nadal przejawiała agresywne zachowania, krzyczała z celi i wyzywała pracujących tam ludzi i według niektórych mundurowych drapała po ścianach.
Pisarz opowiedział o ostatnich miesiącach w ich związku i starał się dowiedzieć, co może zrobić. Zdawał sobie sprawę z tego, że jego żona zachowuje się dziwnie, agresywnie i teraz groziło postawienie zarzutów. Mężczyzna, z którym rozmawiał podszedł profesjonalnie do tego i zaproponował mu to, by Blanche poddać badaniom psychiatrycznym. Przystał na to.
Podczas tych badań psychiatra stwierdził postępującą chorobę psychiczną i poradził umieszczenie kobiety w szpitalu psychiatrycznym oraz zastosowanie łagodnej terapii do rozwiązania. Z bólem serca to uczynił. Teraz jego żona nie mogła zrobić innym ani sobie krzywdy i była nadzieja na poprawę jej stanu zdrowia. Podawane leki tłumiły napady agresji u Blanche, jednak jej stan się nie poprawiał.
Ich dziecko przyszło na świat przez cesarskie cięcie. Po porodzie przeprowadzonym w ten sposób dziewczynka wymagała dużo opieki. Nadał jej imię Cecilia. Od teraz psychiatrzy mogli zacząć kompleksowo leczyć matkę dziewczynki. Następne miesiące pokazały, że stosowane metody leczenia nie przynoszą pożądanych efektów – lekarze mogli starać się kontrolować napady agresji.
Arthurowi powoli zaczynało brakować sił – jego życie osobiste i rodzinne rozpadło się, a jednocześnie musiał być na tyle silny, by opiekować się córeczką.
Chcąc odzyskać żonę zaczął szukać alternatywnych metod i nawet – za radą matki – zwrócił się do księdza, który powiedział mu, że żona jest opętana. Nie wierzył w takie rzeczy, ale desperacja sprawiła, że pozwolił na przeprowadzenie egzorcyzmów. Ta decyzja przysporzyła kobiecie jeszcze więcej cierpienia, tak jak im, ale była odrobina nadziei, że to jej pomoże.
Był to długi i trudny dla wszystkich proces, wymagający paru sesji z tym egzorcystą. Jego niegdyś piękna żona była cieniem człowieka i całkowicie obcą dla niego osobą. Wierzył, że udałoby się im to nadrobić, gdyby wyzdrowiała. Wszyscy na to liczyli.
Często odwiedzał swoją żonę oraz spotykał się z tym księdzem. Kiedy przypadł termin kolejnej wizyty, udał się do szpitala psychiatrycznego. W recepcji powiedziano mu, że do pomieszczenia, w którym przebywała jego żona, nie przyszedł tylko ksiądz, ale dwóch innych mężczyzn.
Ta informacja zaniepokoiła powieściopisarza i sprawiła, że pośpieszył do sali. Wspomnianych mężczyzn i księdza nie było, ale kiedy poszedł bliżej łóżka, na którym leżała jego żona, odkrył, że ona nie żyje. Nie wiedział, kim byli ci mężczyźni, ale później połączył fakty.
Przeprowadzona autopsja zwłok jego żony wykazała, że kobieta została zamordowana. Nie potrafił zrozumieć, czym ta kobieta zawiniła komuś, że ktoś zamordował ją z zimną krwią i odebrał mu tym samym resztę nadziei na odzyskanie dawnego życia. Tego już nie będzie, a on sam musiał pochować żonę i matkę ich dziecka. Sprawców tego haniebnego czynu nie udało się odnaleźć, jednak za ten czyn powinni ponieść zasłużoną karę. Nie byli niczym więcej jak zimnokrwistymi mordercami, których nie jest w stanie odnaleźć policja.
Wiele by oddał, by odkryć prawdę i móc postawić tych mężczyzn przed sądem, tak by zgnili w więzieniu albo zostali skazani na karę śmierci. Pozostawało mu wierzyć, że sprawiedliwości stanie się zadość, jeśli będzie cierpliwy.
Powodem, dla którego nie zamierzał ich szukać, była jego dziewięciomiesięczna córeczka, Cecilia. Wychowywała się bez matki i nie powinna stracić ojca. Zrobi wszystko, by ją ochronić. Po śmierci żony tylko ona mu została. W wychowaniu swojej małej królewny mógł również liczyć na rodzinę. W dalszym ciągu też zajmuje się pisarstwem. Po pogrzebie zdecydował się sprzedać dom i przeprowadził się do zakupionego mieszkania.

koniec

Ciekawostki:
— Arthur nie lubi uczestniczyć w rozmowach „o pogodzie”.
— Ma trudności w zapamiętywaniu twarzy i nazwisk.
— Dla swojej małej córeczki napisał mały tomik bajek dla dzieci.
— Stara się rzucić palenie papierosów. Brak mu silnej woli do dokonania tego. Nie pali przy dziecku i też nie pozwala na to innym ludziom w swoim mieszkaniu.
— Biegle posługuje się językiem angielskim, francuskim i niemieckim.
— Stosunkowo dobrze gotuje.
— Posiada prawo jazdy kat. B.
— Ma alergię na psią sierść.



Ostatnio zmieniony przez Arthur Harris-Lowe dnia Pią Maj 11, 2018 6:19 pm, w całości zmieniany 1 raz

Re: Arthur Harris-Lowe

on Pią Maj 11, 2018 6:17 pm
Karta jest gotowa do sprawdzenia.

Re: Arthur Harris-Lowe

on Nie Maj 13, 2018 12:37 pm
Karta mi się podoba.

AKCEPT

Na start przyznaję Ci 120 PD.


Życzę udanej rozgrywki :)
Sponsored content

Re: Arthur Harris-Lowe

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach