Share
Go down

Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Nie Maj 20, 2018 11:09 pm
W ostatnich dniach mieszkańcy Buckeye w stanie Arizona narzekają na problemy ze snem oraz na ogromną ilość dziwnych dźwięków dochodzących z opuszczonych budynków w centrum miasta. Policja dotąd nic nie znalazła, jednakże po każdej kolejnej interwencji sytuacja powtarza się systematycznie. O problemie zostały powiadomione władze sanktuarium egzorcystów w Nowym Jorku, które postanowiły wyznaczyć do zadania następującą czwórkę egzorcystów: Nine, Yenner, Janis oraz Folklore. Ten ostatni został mianowany również liderem tej grupy oraz jest osobą odpowiedzialną za wszystkich członków oraz powodzenie misji.

Podstawowe informacje:
- Hotel w którym się zatrzymaliście: Hotel Verona
- Godzina spotkania w holu hotelu: 14:00
- Pierwsze posty piszecie właśnie w tym miejscu, gdy już wszyscy się pojawią, pojawi się również NPC w poście MG, który wtajemniczy was w zadanie
- Czas na odpis wynosi 48h
- Każdy nowy post MG oznacza nową kolejkę
- Zaczyna dowolna osoba, jednakże proszę o trzymanie się później wyznaczonej w pierwszej turze kolejki (wg. wejścia do wątku)
- O wszystkich dodatkowych informacjach będę informował was w postach

ZAPRASZAM

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Nie Maj 20, 2018 11:17 pm
Janis pojawiła się w holu punktualnie. Nie lubiła się spóźniać. Na jej twarzy widać było entuzjazm, który był spowodowany nowym zadaniem. Nie do końca wiedziała, czego będzie dotyczyć ta cała misja, no ponoć ktoś gdzieś nie mógł spać, było jej to jednak wszystko jedno, ważne, że będzie się działo coś ciekawego, nudy przecież nie lubiła. Przystanęła sobie gdzieś pod ścianą i przymknęła oczy, czekając na swoich towarzyszy, chyba dzień wcześniejszy nie był dla niej specjalnie wyrozumiały. Nie to, żeby było widać po niej jakieś zmęczenie, po prostu musiała nieco odetchnąć.

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Nie Maj 20, 2018 11:56 pm
Niech twój wygląd mówi, że jesteś kimś ważnym i bogatym, bo to otwiera wszystkie drzwi tego świata. To była jedna z maksym powtarzanych przez ojca Yenner zanim położył ją spać. Sprawdzała się w takich miejscach jak hotele. Doprawiona subtelnym uściskiem dłoni, w której znajdował się właściwie zwinięty banknocik podtrzymywała obraz pierwszego wrażenia w pamięci obsługi. Dzięki tej i innym sztuczkom Yenner dostała swój pokój około południa i o punkt 14 pojawiła się w holu hotelu Verona w obłoku zapachu Chanell no 5 zrobiona jak należy. Pod beżowym, letnim żakietem w kaburze na szelkach chował się przed oczami gapiów jej Colt. Klasyczna torebka kryła zapas naboi, telefon i perfumetkę. W rękach niosła coś co przypominało konspekt czy też skórzaną teczkę albo klaser. Wysokie obcasy wydobywały dźwięki z posadzki odbijając się echem po przestronnym wnętrzu. Buty oraz ołówkowa spódnica przed kolano skupiały wzrok na jej nogach. Biała bluzka ze swoim dekoltem w łódkę okrywała szczelnie wszystko nie zachęcając do przyglądania się górze. Wyglądem przypominała biznes woman, która za chwilę ma wygłosić prezentację na konferencji.
W holu już była Janis. Laura uśmiechnęła się serdecznie na jej widok. Podeszła wyciągając dłoń do dziewczyny.
- Miło cię widzieć. - powiedziała na przywitanie, ale dam sobie uciąć to czy tamto, że zabrzmiało prawie jak "nie śpij, bo ci Antychrysta podrzucą".

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Pon Maj 21, 2018 12:47 am
Nadszedł czas na to by pojawił się również i mistrz mistyfikacji ogólnej, znany ze swoich spektakularnych wejść i wyjść. Nie zwracając zupełnie uwagi na ludzi w jego otoczeniu szedł przez hol hotelu mając do paska przymocowaną pochwę ze swoim mieczem. Uważał że to jego sprawa z czym chodzi, szczególnie że jak wszystkim było wiadomo, z uzbrojonymi osobnikami lepiej nie zadzierać. Na miejscu były już obydwie kobiety z którymi miał współpracować. Obiło mu się co nieco o uszy odnośnie składu w jakim mieli pracować ponieważ ojczym chłopaka który był na widocznie dość wysokim stanowisku w siedzibie egzorcystów postanowił podzielić się z nim tą informacją. Jego głos przez telefon nie brzmiał zbyt entuzjastycznie tak jakby obawiał się że jego syn, oraz jedyna mu bliska osoba udaje się na misje z dwiema kobietami i mongołem. Brzmiało by to nawet jak wstęp do jakiegoś kawału gdyby nie obecność Noah który widocznie jeszcze zaspany oparł się o ścianę tak że naprzeciw niego stała Janis. Przywitał obydwie Panie lekkim skinieniem głowy nie przemęczając się zbytnio na jakiekolwiek słowa. Przybył do hotelu w nocy, a przywiózł go jakiś rolnik na pace swojego starego pickupa. Nine lubił tak podróżować ponieważ miał wtedy o wiele ciekawszą podróż niż gdyby udał się tutaj swoim pojazdem lub środkami komunikacji ogólnego dostępu jednak płacił za to zmęczeniem które było dość bardzo widoczne. Pewnie przejdzie mu to do czasu rozpoczęcia całej tej akcji bo jego "poduszka" już tutaj była, a co za tym idzie utnie sobie krótką drzemkę może gdzieś jeśli znajdzie chwilę chyba że nadarzy się okazja na papuga.


Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Pon Maj 21, 2018 9:01 pm
To miał być kolejny spokojny dzień spędzony w swoim zacisznym apartamencie nad burdelem. To nie pieniędzy mu brakowało- interes w końcu świetnie prosperował, a co za tym szło mężczyzna nie mógł narzekać na brak gotówki. Dawno jednak nie czuł żadnej adrenaliny. Co prawda nie raz zdarzył się jakiś nadpobudliwy klient, który konkretnie przesadził z dragami, ale to była bardziej jak walka z dzieckiem o kredki- Nate zawsze wygrał, zwłaszcza jeśli chodziło o wysokiej klasy bambino.
Z informacji, które otrzymał od zarządu zrozumiał, że ma dowodzić trójką dosyć doświadczonych egzorcystów. Przejrzał nawet pobieżnie ich akta, ale nie miał czasu na obmyślanie strategii, która miałaby być stosowana podczas tej misji- w końcu nawet nie za wiele o niej wiedział.
Przygotowania nie zajęły mu dużo czasu, ot standardowe dla niego ubranie- koszulka Iron Maiden, Poszarpane Jeansy, czarne conversy i wytarta ramoneska. We wszystkie kieszonki pochował małe buteleczki z whisky, vodką, burbonem, a także ćwiarteczkę spirytusu na specjalną okazję. Schował nawet ramę mocnych papierosów. Nie mogło zabraknąć również zestawu paru kredek w więziennym portfelu.
Lot na miejsce odbył się bez większych problemów- standardowy odrzutowiec egzorcystów. Po wylądowaniu na miejscu Nate miał jeszcze trochę czasu na to, aby się poopierdalać, co też uczynił. Pierwszym punktem jego misji był Subway gdzie zjadł 30 cm bułkę. Drugim zaś był kibel w subwayu.
Po paru godzinach dotarł w końcu na miejsce spotkania. Jak zwykle był ostatni, ale co z tego? Najważniejsze, że zjawił się przed czasem. Patrząc na swoich podopiecznych przetarł spocone czoło, wyciągnął z wewnętrznej kieszeni piersiówkę i walnął sobie konkretnego grzdyla. Kiedy skończył z jego ust wydobyło się niebiańskie "Aaah". Następnie rzekł:
- A więc pozostaje nam jedynie czekać na dalsze instrukcje.
Po tych słowach usiadł sobie na pierwszej wolnej sofie i czekał na rozwój wydarzeń.

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Pią Maj 25, 2018 5:26 pm
MG

Zebranie się drużyny actimela nie trwało zbyt długo, wszyscy poważnie podchodzili do tego zadania i zjawili się przed czasem, nawet taki Folk, który czas odmierzał wyłącznie poprzez kolejne dźwięki wydawane przez mongolskie jaki. To świadczyło o podejściu profesjonalnym oraz poczuciu obowiązku, które ich łączyło. Co prawda znaleźli się również tacy zawodnicy jak Nine, który zamiast wpierw wybadać sytuację, od razu wyszedł z pokoju z mieczem. Całe szczęście, że większość gości hotelu potraktowało go jako jakieś cosplayera i nie zwracali na to większej uwagi.
Portier hotelu przyglądał się wszystkim z dużym podziwem, jakby wiedział, po co tu przyjechaliście. Chwilę później powitał skinieniem głowy nową osobę, która miała na sobie typowo wakacyjny strój, gość bowiem był ubrany w koszulę hawajską, spodenki i chodził na boso*. Podszedł do was i wyciągnął z kieszeni gumę, którą zaczął natychmiast rzuć.
- Dzięki za przybycie - rzucił. - Sanktuarium musi wiedzieć, co tu się wyrabia - dokończył, jednocześnie ukazując wam, że jest osobą dobrze poinformowaną, może nawet egzorcystą?
Machnął w stronę portiera, który natychmiast powędrował do dosyć sporych drzwi i otworzył je kluczami, a następnie zaprosił wszystkich do środka. Uczestnicy misji weszli do wielkiej sali, najpewniej służącej na jakieś imprezy okolicznościowe, a następnie zostali oni zamknięci od zewnątrz przez pracownika hotelu, była więc pełna dyskrecja, bo kamery również zostały wyłączone na te kilka minut.
Nim wszyscy zdążyli usiąść, mężczyzna, który zagadał do was w holu, znów się odezwał.
- Od jakiegoś czasu coś się dzieje w magazynach w centrum miasta - zaczął, a w międzyczasie wylegitymował się również pokazując, że to egzorcysta. - Szefostwo kazało mi sprawdzić, co się dzieje i prawdopodobnie mamy do czynienia z pozostałościami po obrzędach jakiejś sekty. Wyczyściłem okolicę z chochlików, a także załatwiłem kilkanaście w środku, jednakże te dziwne dźwięki dalej się stamtąd ulatniają. Kawałek dzielnicy zamknęliśmy, jednakże sądzę, że nie chodzi tu tylko o chochliki. Duchy, poltergeisty... nawet czarty. Niczego bym nie wykluczał. Według planów budynku magazyn to tylko jedna z jego części, znajduje się też tam duża piwnica, w której trzymano swego czasu masę zapasowych części. Partery sprawdziłem, podziemi nie, więc myślę, że tot am powinniście zacząć szukać. I jeszcze jedno... jakiś czas temu w Phoenix mieliśmy problemy z pewną sektą, która notorycznie przyzywała po kilka groźniejszych demonów z innych wymiarów. Nie zdziwiłbym się, gdyby maczali w tym palce, dlatego bądźcie ostrożni. Tyle ode mnie - zakończył swój monolog i zapukał kilka razy w drzwi, które chwilę później zostały otwarte, a on sam wyszedł z pomieszczenia, najpewniej mając jakieś inne obowiązki. Zostawił wam jednak mapę, swoje notatki oraz możliwość przedyskutowania sprawy w tej sali, bez ingerencji gapiów. Co robicie?

*Notka MG - nie był to Cejrowski

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Pon Maj 28, 2018 7:44 am
Janis jakoś niespecjalnie lubiła się rzucać w oczy dlatego też wyglądała po prostu jak mały, skacowany stwór, zresztą - jak zawsze. W życiu nikt jej by nie dał tych trzydziestu lat w tej za dużej flanelce po bracie, albo po którymś z jej poprzednich facetów.
Kiedy usłyszała powitanie z ust Laury otworzyła oczy. Można by powiedzieć, że szczęka jej nieco opadła. Kobieta była tak elegancka, że Janis aż się zrobiło głupio, a jej nigdy nie było głupio! Gdyby znała Laurę bliżej zapewne zagwizdałaby na nią, jednak, że tak nie było powstrzymała się od tego. Widać było, że kobieta jest jej istnym przeciwieństwem. Taka ułożona,, idealna, a nie jak ona wiecznie nieogarnięty mały chochlik. Gdyby Janis tak wyglądała jej matka zapewne byłaby dumna.
- Cześć, cześć. - Odparła chyba z niepotrzebnym entuzjazmem i posłała jej jeden ze swoich uśmiechów. No to ciekawe, jak będzie przebiegała współpraca. No i wtedy nie dało się nie zauważyć przybycia Noah. Szedł sobie z tym mieczem przy boku jak gdyby nigdy nic, no cóż nawet się nieco zaśmiała pod nosem jak to zobaczyła. Ta misja jak na razie zapowiadała się na całkiem ciekawą, zważając na towarzystwo jakie się zbierało. Posłała mu nawet uśmiech na przywitanie, niech ma, żeby nie było, że jest niesympatyczna, czy coś. No i przybył ostatni z ich dream teamu, Janis nieco go zignorowała, w sumie to nawet ona nie zaczynała dnia od picia, także coś czuła, że może będzie wesoło.
No i wtedy pojawił się gość w hawajskiej koszuli. On również nie wyglądał zbyt poważnie, co tylko utwierdziło ją w tym, że ta misja pewnie okaże się wielką katastrofą, wolała jednak nie mówić o tym na głos. Podążała za wszystkimi, klapnęła sobie na jakimś krześle i słuchała co opowiadał ten facet. Nareszcie jakieś konkrety. Cóż, całkiem sprawnie mu to poszło i po chwili już go nie było. Podniosła wzrok i rozejrzała się po towarzyszach niedoli, w sumie to czekała na jakąś reakcję, nie ona jest tu liderem grupy, więc nie zamierzała się wychylać.

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Wto Maj 29, 2018 10:15 pm
Starała się. Naprawdę się starała nie przewracać oczami na coraz to nową osobę dołączającą do tej wesołej gromadki skazanych na własne towarzystwo indywiduów. Westchnęła tylko cicho na ignorancję nowo przybyłych mężczyzn odpowiadając uśmiechem na entuzjazm Janis. Skacowana dziewczynka, która wyglądała jakby sama wymagała pomocy w walce z demonami minionych świąt. Wycięty z Highlandera Nine niczym sam Christopher Lambert czy wręcz Adrian Paul - zmierzyła go wzrokiem z nostalgią wspominając marną grę aktorską tego ostatniego i jego zniewalający uśmiech - bezceremonialnie biegający z mieczem jakby przez ostatnie czterysta lat świat nie pognał naprzód i ominęła nas rewolucja przemysłowa XIX wieku. I paniczysko Folk. Niech mi ktoś przypomni, co nam nie pasowało w Pretorii? Laura ostentacyjnie zlała tego ostatniego rzucając ostatnie spojrzenie na blado różowe paznokcie, które prezentowały się rewelacyjnie. Miała jakiś swoisty uraz do buców, którzy rwali się do dowodzenia a ludzi traktowali jak marne, mało istotne w ostatecznym rozrachunku mięso armatnie. Właśnie tak się poczuła potraktowana, chociaż stawiła się bez słowa na rozkaz. To był w sumie ostatni moment na rzucanie aluzji i dawanie do zrozumienia różnym ludziom różnych rzeczy. Nie miała złudzeń, że mógłby to zrozumieć, ale ten rodzaj satysfakcji był jej drobnym tryumfem, którego nikt jej nie odbierze.
Jeszcze chwila a zmierzą się z czymś, co będzie od nich wymagać współpracy. Ten nadchodzący moment przyprawiał ją o dreszcze. Ciężko było określić czy to jedno z tych pozytywnych, negatywnych czy też zwyczajnych doznań nie niosących dodatnich czy też ujemnych wartości. Rasowe neutrony.
Kolorowy podróżnik okazał się bardzo sympatycznym gościem i idealną postacią, by zaburzyć tą całą otoczkę sztywności i murów, które budowali między sobą. Przed jego przybyciem mała lufka przed akcją wydawała się czymś niezbędnym, by zgrać te osoby ze sobą. Ciekawe czy tylko jej postrzeganie się zmieniło za sprawą nie-Cejrowskiego.
Lubiła działanie zespołowe, ale mężczyźni, zwłaszcza egzorcyści niestety lubili przykozaczyć nie raz i nie dwa, by pokazać całemu światu co to nie oni. Inna sprawa, że świat wcale na to nie patrzył.Odprowadziła wzrokiem hawajską koszulę i podeszła bliżej pozostawionych notatek. Zaczęła je przeglądać. Zwracała uwagę na zapiski dotyczące sekty, sposobów jej działania - tego wszystkiego co tyczyło się sprawy w Phoenix, by nakreślić sobie jakiś ogląd sytuacji, z którą przyjdzie im się zmierzyć.

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

on Sro Maj 30, 2018 10:52 pm
Nine miał w nosie to co ludzie sobie mogli o nim pomyśleć. Dla niego najważniejsze było dobre przygotowanie do misji, a przez brak tego miecza mogłoby być ciężko bo czym wtedy blokowałby ciosy? Przecież przyjmowanie wszystkiego na własne ciało byłoby absolutną głupotą, wracając jednak do całej tej farsy w końcu udało się zebrać całej tej cudownej ekipie. Nie zdążyli się jednak nacieszyć swoją obecnością kiedy to nagle wpadł jakiś Hakuna Matata czy inny Umpalumpa w hawajskiej koszuli. Przez to wszystko nie zwrócił nawet uwagi na Folka który to najwyraźniej nie zrobił wrażenia na nikim z towarzystwa. Prowadzeni przez Cejrowskiego weszli do dużej sali gdzie każdy znalazł miejsce dla siebie. Nine usiadł sobie nieopodal Janis i słuchał dokładnie tego co Himekawa ma im do przekazania. Kiedy skończył i wyszedł nadeszła chwila by sami ruszyli makówkami i wymyślili plan działania chociaż dla niego było to banalnie proste - Wpaść do środka, zrobić rozpierdol i wyjść.
- Musimy się tam udać. Same informacje z kartki są mało ważne. Jeśli się zorientowali że są obserwowani mogli się przenieść, dlatego powinniśmy jak najszybciej zabrać się stąd. Plan można obmyślić w trasie - Zaproponował Noah który do tej pory siedział cicho.
Wolał podzielić się swoimi przemyśleniami teraz, nim wpadną na jakiś genialny pomysł by robić adopcje kiedy inne działy jeszcze nie gotowe.


Sponsored content

Re: Kłopoty w Arizonie! - Misja

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach