Share
Go down

Dziedziniec

on Wto Kwi 24, 2018 12:34 am


Re: Dziedziniec

on Sro Kwi 25, 2018 2:56 pm
Padało.
Pogoda pod psem, jak na koniec kwietnia, tylko pięćdziesiąt trzy stopnie Fahrenheita, chmury, tłok i smog. Zupełnie jak w Moskwie, tylko pogłos języka inny, twardszy, mniej śpiewny. Inne litery. Dopóki nie otworzy ust, nikt się nie zorientuje, że nie jest Amerykaninem. Zresztą, nawet gdyby? Nowy Jork był jeszcze większym tyglem kulturowym niż Stambuł. Bardziej niż Nowy Jork, pasowała mu właśnie nazwa Nowego Stambułu, gdzie stykało się ze sobą tyle narodowości i kultur, żyjąc w prowizorycznej zgodzie.
Ukrył się pod arkadami i dopiero wtedy zdjął z głowy kaptur kurtki. Od wilgoci w powietrzy włosy zrobiły mu się niesforne, gdzieniegdzie kosmyki powywijały się loczki, przez co wyglądał jeszcze bardziej niechlujnie. Generalnie nie pasował do wypielęgnowanego dziedzińca Akademii, w żołnierskich butach, jeansach i kurtce khaki naciągniętej na bluzę i koszulkę. Trochę zbyt dużo warstw, w zbyt spłowiałych kolorach i jeszcze ten brudny wygląd skóry. Brakowało jedynie mitenek na dłoniach i smrodu, aby przyczepić mu łatkę bezdomnego.
Tylko, że bezdomny nie zobaczy ani nie wejdzie do Sanktuarium, chyba że jest bezdomnym egzorcystą, wtedy inna sprawa.
Wyciągnął z uszu słuchawki i wyłączył muzykę,  piosenkę "Grace Kelly" dokładnie, którą podczas dwunastogodzinnego lotu miał odtworzoną w pętli, bo chciał sprawdzić, kiedy mu zbrzydnie.
Rozglądał się. Nie za bardzo wiedział, gdzie iść, nigdy nie był w Nowym Jorku, a do tego Sanktuarium dotarł tylko dlatego, że zadzwonił do nich wcześniej i zapytał o adres i że przyjedzie. Teraz jednak czuł się zdezorientowany. Poprawił sportową torbę z całym swoim dobytkiem na ramieniu i zeskanował otoczenie ponownie. Gdy zobaczył jakąś sylwetkę, podbiegł do osoby.
Dzień dobry! — Akcent rosyjski był ciężki, spoczywał mocno na angielskich słowach, utrudniając ich zrozumienie. — Gdzie jest dyrekcja albo... — machnął rękoma w geście zakłopotania — Coś.

Re: Dziedziniec

on Czw Kwi 26, 2018 11:00 pm
MG:

Nie da się uniknąć stwierdzenia, że nie pasowałeś do tego otoczenia. Co prawda nie śmierdziałeś, ale sam Twój wygląd powodował, że ludzie, których mijałeś na ulicy zatykali nos- no cóż, zdarza się.
Kiedy dotarłeś do środka sanktuarium dało się odczuć w środku swego rodzaju dystyngowaną atmosferę. Pomimo pustek nie zajęło Ci dużo czasu nalezienie kogoś kto mógłby udzielić Ci jakieś odpowiedzi. Już na samym wstępie dało się odczuć, że mężczyzna ma względem Ciebie dosyć niskie mniemanie. Jego chłodny wzrok zlustrował Cię od góry do dołu, a następnie rzekł oschle:
- Przepraszam, ale po co Panu dyrekcja? Może nie zauważył Pan, ale nie jest to placówka dla bezdomnych. Nie dajemy również jałmużny. Proszę opuścić to miejsce.
Następnie wrócił do swoich zajęć, czyli zamiatania podłogi.

Re: Dziedziniec

on Pią Kwi 27, 2018 9:23 am
Dimka wzniósł oczy ku niebu, jakby chciał poprosić, aby z pochmurnego nieba spadł piorun, ale aż tak jeszcze się nie irytował. Właściwie wcale się nie poirytował z prostego względu, doskonale wiedział, jak wygląda i jaką ma prezencje, nawet gdy uczesze włosy i weźmie długą kąpiel. Wystarczy
Jestem tylko... hipsterem — zaciął się odrobinę na ostatnim słowie, nie pamiętając czy dobrze użył tego określenia, dawno nie śledził mediów społecznościowych ani młodzieżowych trendów — Egzorcystą-Hipsterem.
Pomachał telefonem mężczyźnie przed nosem, jakby to miał być jakiś dowód. Jak wiemy z praktyki, bezdomni mogą mieć nawet dwa samochody (Dimka tego nie wiedział) i oddawać je na szczytne cele, ale sama autorka wątpi, aby  słyszano o tej absurdalnej sprawie poza Polską.
Dimka miał świadomość, że środowisko egzorcystów jest pełne zadufanych w sobie dupków, ale nie spodziewał się dostać na dzień dobry raczej niemiłym powitaniem. Nie oczekiwał od razu pielmieni, czaju, wódki i ogóreczka tylko prostej odpowiedzi: na piętro, po lewej, albo coś. W RPA nie miał takiego problemu, ale Amerykanom ich wolność i prezydent coś pomieszał w głowie.

Re: Dziedziniec

on Pon Kwi 30, 2018 8:12 pm
Wysłuchiwanie Ciebie nie należało raczej do priorytetów, toteż mężczyzna nawet na chwilę nie przestawał zamiatać podłogi. Kiedy jednak wypowiedziałeś słowo "Egzorcysta" zatrzymał się, a po chwili zwrócił w Twoją stronę. Jego twarz zaczęła się powoli zmieniać- na czole pojawiły się wyraźne zmarszczki, usta zaś zacisnęły się do tego stopnia, że przerwa między nimi praktycznie zanikła. Mężczyzna wziął głęboki wdech, a następnie dosłownie wydarł na Ciebie:
- Czy Ty brudasie nie rozumiesz, że pomyliłeś miejsca?! Egzorcyści?! Ptfu! Widzę, że przesadza się z gorzałką i w główce Ci się popierdoliło. TO JEST SANKTUARIUM! Nie ma tu miejsca dla bezdomnych! A teraz wypad mi stąd bo przez Ciebie muszę nadkładać roboty! Wszystko mi żeś uświnił.
Po tych słowach złapał miotłę oburącz- najwyraźniej jeszcze chwila i miał zamiar zastosować wobec Ciebie siły swych mięśni.

Re: Dziedziniec

on Wto Maj 01, 2018 4:04 pm
Japierdolekurwamać omsknęło mu się (lub nie), pod nosem, po rosyjsku, bo nigdy nie pielęgnował swojej umiejętności mówienia po włosku kolokwializmami, to przeminęło po latach szkolnych, a angielski w jego ustach brzmiał cały czas jakby przeklinał, chyba że mówił wolno i wyraźnie. Od, taki problem z akcentem, niby śmieszny, ale jednak nie. Generalnie mówienie formalnymi formami języków było łatwe; obecnie przecież każdy nastolatek uczy się dwóch języków obcych i jest to minimum z minimum edukacji podstawowej, często studia dokładają trzeci język, pasja czwarty. Kiedyś może szaleństwem była łacina, ale teraz?
Czy mam pokazać Znamię? To nie będzie przyjemne, ponieważ nie zdejmowałem butów ze stóp od czternastu godzin. — Przetarł zmęczoną twarz, zastanawiając się co to za konowały tutaj pracują. Przecież logiczne, że jeśli tutaj jest, to musi mieć coś wspólnego z Sanktuarium, bo tak z buta sobie wejść w takie miejsca nie można. Dimka wyznawał jednak, że z głupszymi kłócić się nie warto, po pierwsze dlatego, że zabijała go różnica stref czasowych, po drugie długi samotny lot sprzyjał rozwijaniu się w głowie pewnych teorii, a on pragnął je obalić lub potwierdzić naukowymi źródłami, a po trzecie, nawet jeśli wyglądał na brudasa, mył się i na prawdę chciał to zrobić już. — Chyba że kod wystarczy, WZW-389.

Re: Dziedziniec

on Czw Maj 03, 2018 3:40 pm
Facet z każdym Twoim słowem wydawał się coraz bardziej wychodzić z siebie. W momencie kiedy usłyszał, że masz zamiar zastosować na nim broń biologiczną nieźle się zezłościł. Jego twarz stała się cała czerwona, a dłonie zacisnęły się mocniej wokół kija od miotły. Widać było, że mężczyzna jest już na skraju swojej wytrzymałości i w każdej chwili gotów jest rzucić się na Ciebie. Tak się też stało. W momencie kiedy podałeś mu swój kod identyfikacyjny mężczyzna wykrzyczał:
- PASZLI WON!. - A następnie rzucił się na Ciebie z miotłą.
Wtem echem rozszedł się niski, męski głos:
- Rick spokojnie!
Mężczyzna zamarł i skierował swój wzrok w prawo. Na schodach, które prowadziły na piętro pojawił się pewien mężczyzna. Krótko ostrzyżony, ubrany w schludny, czarny garnitur. Nie minęła nawet minuta kiedy ów jegomość znalazł się przy was. Patrząc na Ciebie rzekł spokojnie:
- Niech Pan wybaczy naszemu woźnemu Rickowi Panie Dimitrij. Jest on dosyć wybuchowy, a kwestię czystości stawia jako priorytet.
Woźny zdążył się już uspokoić. Po opuszczeniu miotły rzekł do dżentelmena:
- Proszę o wybaczenie Panie Salemie, ale w tym stroju wyglądał ja typowa przybłęda! Ponadto usyfił mi całą podłogę!- Ostatnie słowa wypowiedział wskazując na ślady błota, które pozostawiłeś za sobą od samego wejścia do sanktuarium.- Ale niech będzie... Będę miał na Ciebie oko przybłędo!- Po tych słowach mężczyzna ruszył za Ciebie w celu ponownego umycia podłogi.
Po odczekaniu chwili Twój nowy towarzysz do rozmowy przemówił:
- Niech Pan pozwoli, że się przedstawię. Nazywam się Salem Neel. Jestem jednym z egzorcystów wykładających w tym sanktuarium. Co Pana do nas sprowadza Panie Dimitrij?
Mężczyzna czekał w spokoju na Twoją odpowiedź.

Re: Dziedziniec

on Pon Maj 07, 2018 2:35 pm
Dimitrij całą konwersację puścił mimo uszu. Nie było sensu strzępić języka na coś, czego się nie zmieni, jak ludzkie poglądy. Woźny może sobie go śledzić ile chce, Dimce nic do tego, mył się regularnie, a że wyglądał jak bezdomny? Cóż, to nazywa się wysoka porowatość włosów, gówniany odcień skóry oraz brak wyczucia stylu. Zdarza się najlepszym. Poza tym, z obciętymi włosami i w garniturze wyglądał jak niedorobiony, rosyjski pseudo-mafiozo, który zrobił level up ze słowiańskiego przykucu.
Ciężko pachnieć fiołkami po dwunastu godzinach podróży — stwierdził jedynie Dimka. — Dzień dobry...wieczór? Jet-Lag zabija. Bułeczka, preferuję pseudonim, jeśli można.
Poprawił torbę na ramieniu, zastanawiając się chwilę nad odpowiedzią na pytanie, zadane przez drugiego egzorcystę.
Ciężko powiedzieć, panie Salem. Samodoskonalenie brzmi banalnie, nuda niezbyt profesjonalnie, a... nie znam tego słowa po angielsku... takie zniechęcenie do życia, ale nie depresja... pasują do mojego wyglądu, co też niezbyt dobrze świadczy. Najbezpieczniej powiedzieć, że przyjechałem pracować.

Re: Dziedziniec

on Czw Maj 10, 2018 8:47 pm
Mężczyzna nawet przez chwilę nie spuścił z Ciebie wzroku. Z jego twarzy nawet na chwilę nie zniknął delikatny uśmiech- nawet gdy mówiłeś o tym jak bardzo lubisz się nie myć. Kiedy skończyłeś mężczyzna zrobił krok w bok. Następnie wskazał dłonią na schody i powoli zaczął zmierzać w ich kierunku. Po przejściu paru kroków rzekł:
- W sumie dobrze się składa Panie Bułeczka. Aktualnie w Nowym Yorku brakuje nam stacjonujących egzorcystów. Pomimo tego, że wielu z nich uważa to miejsce jako swój dom to opuścili oni to miejsce wraz ze swoimi uczniami...- po tych słowach zamilkł. Nie zwolnił jednak kroku. Przemierzaliście metr za metrem, a wasze kroki odbijały się echem po ogromnych korytarzach sanktuarium.
Po około 3 minutach drogi Salem zatrzymał się i odwrócił w Twoją stronę. Po chwili rzekł:
- Miał Pan długą podróż tak więc proponuję, aby najpierw Pan się umył i wypoczął. - Wskazał drzwi znajdujące się po jego lewej stronie.- Tutaj znajduje się dosyć spory pokój. Od dziś należy do Pana. Ma Pan tam również swoją łazienkę. Co do posiłków to stołówka znajduje się na samym końcu tego korytarza. Kiedy już Pan wypocznie proszę przyjść do mojego gabinetu. Po prawej stronie korytarza znajdują się schody, które zaprowadzą Pana na najwyższe piętro wieży- tam znajduje się mój gabinet. Czy na ten moment jeszcze mogę Panu w czymś pomóc?
Mężczyzna wciąż zachowywał na ustach lekki uśmiech.
Sponsored content

Re: Dziedziniec

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach