Share
Go down

Giotto Nero

on Wto Kwi 24, 2018 1:31 am
Imię: Giotto
Nazwisko: Nero
Wiek: 37 lat
Płeć: Mężczyzna
Data Urodzenia: 17.03.1981
Narodowość: Amerykanin
Miejsce Urodzenia: Nowy Jork, USA
Pseudonim: Shadow
Kod Egzorcysty: LSN-358
Inkantacja: Not on my watch. [ang. nie na mojej warcie]
Miejsce Zamieszkania: Nowy Jork, kawalerka na Staten Island
Aktywność: Upadły, ex-egzorcysta, Łowca Głów

Wygląd:
Na 186 centymetrów jego wzrostu, przypada 80 kilogramy wagi, które są doskonale wyrzeźbionymi mięśniami dzięki treningowi. Jest brunetem z ciemnymi oczami koloru brązowego. Posiada trzy tatuaże – TRIBAL, który zakrywa lewą połowę jego ciała, krzyż na prawym przedramieniu po wewnętrznej stronie i w miejscu, w którym miał niegdyś swoje znamię, czyli na prawej piersi, znajduje się teraz tatuaż z przekreśloną literą E, co oznacza całkowite odcięcie się od zakonu egzorcystów. Wiele blizn po starciach z różnymi demonami są nieodłączną częścią jego wizerunku. Pod ubraniem widać między innymi wielką szramę, która przechodzi przez środek jego klatki piersiowej czy mniejszą bliznę na szyi, która przechodzi obok tchawicy i kończy się na prawym obojczyku. Mało tego, jego ciało pokrywa mnóstwo mniejszych blizn i charakterystycznych znaków, które tworzą obraz zahartowanego w bojach wojownika. Jest zwolennikiem swobodnego ubioru, który nie krępuje ruchów i który pozwala mu włączyć się do akcji jak najszybciej, nawet z marszu, dlatego też próżno szukać u niego jakiegokolwiek stylu - najważniejsza jest wygoda. Sprawia wrażenie niebezpiecznego osobnika, bowiem przez lata uniezależnił się na jakiekolwiek cieplejsze uczucia, dlatego też kreuje się na zimnego, bezlitosnego i groźnego osobnika. Spotykając go w pubie czy jakimś zakamarku, nikt nie jest w stanie zachować spokoju. Wygląda po prostu na takiego, który może zrobić komuś ogromną krzywdę, bez wahania.

Charakter:
Jego osobowość można określić dwoma słowami, które zarazem są jego mottem życiowym – poczucie obowiązku. Dla niego jest w stanie zrobić wszystko. Już od najmłodszych lat czuł, że jest kimś wyjątkowym i jako osoba wychowana w rodzinie egzorcystów, z utęsknieniem czekał na moment stania się pełnoprawnym wojownikiem w walce o dobro. Postawił sobie jeden cel - wytępić wszystkie demony, by już nigdy żaden z nich nie zagroził wymiarowi ziemskiemu. To właśnie przez wyższość słuszności swojej misji nad kodeksem egzorcystów, został wyrzucony z zakonu i skazany na banicję.
Posiada bardzo sarkastyczną naturę, czuć od niego bijący chłód, który pomaga mu w odpowiedniej ocenie każdej sytuacji. Jak sam o sobie mówi: „i’m adaptable”, co znaczy, że przystosowuje się do warunków panujących w każdych okolicznościach. Nie jest na pewno typem osoby narzekającej; oczywiście ma swoje zdanie, ale jest na tyle niezależną osobą, że zawsze robi to, co uważa za słuszne, dlatego nigdy nie musi na nic narzekać. Od czasu działania jako niezależny, nie słucha nikogo. Stąd też jego niezbyt ciepłe relacje z egzorcystami, których Giotto szanuje, ci jednak pamiętają jego nadużycia magii, przeważnie w dobrych intencjach.
Nie ma żadnych dylematów moralnych czy egzystencjalnych, nie ruszają go czcze historie, ani też nie czuje żadnej więzi z nikim. W młodości zdarzało mu się myśleć o swoich celach i o tym, czy słusznie postępuje, nie okazując żadnej litości i stosując najdotkliwsze kary, respektując zasadę Sprawiedliwości Absolutnej. Z czasem jednak i to odeszło na bok, celem wypełnienia swojego przeznaczenia. Żyje po to, by zabijać demony.
Warto napomknąć, że jest urodzonym kłamcą i manipulatorem. Jest posiadaczem ogromnej wiedzy na temat demonów, sposobów walki czy świata egzorcystów, lecz nie unosi się z tym za bardzo. Zawsze stara się zaskakiwać przeciwnika, nikt go dobrze nie zna, nikt nie poznał nigdy jego historii i kreuje siebie takiego, jakim chce być postrzegany przez ludzi. Jest więc najtrudniejszym z możliwych do zlokalizowania, schwytania czy też rozpracowania.
Nigdy nie jednoczył wokół siebie ludzi, dlatego próżno szukać u niego charyzmy. Od zawsze był indywidualistą, dlatego z czasem stał się również samotnikiem. Brak cieplejszych uczuć, skrupułów czy poczucia winy z czasem przeistoczył się w arogancję i brutalność, z której słynie. Jak mawiają w kręgach egzorcystów: "on nie zabił demona, on go rozwalił". Boi się śmierci, a pomimo tego ciągle ryzykuje. Momentami jest też bardzo nieznośny, ma tendencję do nadmiernego używania sarkazmu, ironii i do stosowania mało taktownych zwrotów. Jest też małomówny, co też nie polepsza jego komunikatywności. Gdy już się jednak odzywa, to przeważnie ma to negatywny wydźwięk: jest chamski, bezpośredni, arogancki, sarkastyczny, ironiczny, pewien siebie oraz bezczelny.
Ciężko też stwierdzić jak zachowuje się, gdy na przykład jest zakochany. W młodości bywał ślepo zapatrzony w swoje partnerki, jednakże teraz od dawna nie był w żadnym związku, dlatego też trudno określić czy byłby wierny, lojalny i szczery ze swoją ukochaną. Wiadomo tylko, że na pewno nie szuka tego na siłę i tak naprawdę – nie marzy mu się żadna rodzinka, ciepły domek na wybrzeżu i obiad codziennie po powrocie z pracy.
Istnieje też jednak ta pozytywniejsza, bardziej ciepła strona poza tym całym brutalizmem, arogancją i wszechobecnym sarkazmem. Ma ogromne poczucie obowiązku, czuje, że jest stworzony do tego, by walczyć o pokój na Ziemi. Zrezygnował ze wszystkich uciech i możliwych opcji swojej historii, by skupić się wyłącznie na tym, co robi najlepiej: na zabijaniu demonów. Choć nie widać tego po nim, to w środku bardzo cierpi - jest sam, wiele przeżył, a jego starań, tak naprawdę, nikt nie dostrzega. Kreuje się na najbardziej bezlitosnego osobnika na globie, a jednak marzy w głębi duszy o tym, by ktoś go docenił. Albo po prostu - by ktoś mu podziękował.

Historia:
Giotto urodził się w Nowym Jorku, w średnio zamożnej rodzinie, która od innych na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniała. Ot ojciec, prawnuk imigranta z Włoch oraz matka właścicielka niewielkiej restauracyjki, która serwowała typową włoską kuchnię. Nic więc dziwnego, że prędzej czy później doszło do spotkania pani Felicji, jeszcze wtedy Blake z panem Giovannim Nero. Nie trudno się domyślić, że między tą dwójką zaiskrzyło i po dosyć szybkiej decyzji o małżeństwie, na świat przyszedł jedyny syn państwa Nero - Giotto.
Żyło im się nad wyraz dobrze, młody Nero rósł jak na drożdżach, Felicia zajmowała się restauracją, a Giovanni... cóż, on miał dużo ciekawsze życie. Senior rodziny był egzorcystą, wyszkolonym w Nowym Jorku, pełniącym służbę już od dobrych kilkunastu lat. Felicja dowiedziała się o tym dosyć wcześnie, lecz jej miłość do ojca Giotto była tak wielka, że była w stanie zaakceptować nie tylko pracę męża ale również fakt, że Giotto będzie szykowany na jego następcę. I tak oto już w wieku kilku lat młody chłopiec został namaszczony na następcę swego ojca, a kilku wybitnych emerytowanych egzorcystów oraz rozmaitych trenerów, zaczęło się jego rozwojem.
Przez większość życia Giotto balansował między światem zwyczajnym, a magicznym, co odbiło się dosyć mocno na jego osobowości. Obowiązek utrzymywania tajemnicy był tak duży, że siłą rzeczy mały chłopiec zamknął się w sobie już w dość młodym wieku, co niestety umknęło i nieobecnemu ciągle ojcu i zapracowanej matce, która poświęcała synowi może dwie godziny dziennie. Kwestią czasu było zatem, aż Giotto zostanie wyalienowany i nie przyjęty przez rówieśników do osiedlowej paczki, co tylko pogłębiło poczucie samotności. Wydoroślał dużo szybciej niż inni, co dostrzegł jego ówczesny trener karate, jedna z nielicznych osób, która poświęcała Giotto tyle uwagi, ile potrzebował. Starając się zaimponować nie tylko trenerowi, ale również ojcu, który syna kochał, ale nie spędzał z nim zbyt dużo czasu, poświęcił się w całości treningom i zaakceptował swój los.
Znamię Egzorcysty wybudziło się u Giotto na miesiąc przed ukończeniem przez niego dziesiątych urodzin. Sytuacja, w której to się stało, była dosyć pospolita - zwykły objaw człowieczeństwa. Jak się okazało jednak, wydźwięk był dużo większy, bowiem już wtedy Giotto zmierzył się z pierwszym demonem, który opętał chłopca z jego klasy. Ten z kolei zaczął się agresywnie zachowywać, pomimo tego, że wcześniej był bardzo spokojny - pobił nawet kilku swoich rówieśników. Nero chcąc zapanować nad sytuacją, nie będąc w ogóle świadom tego, że ma do czynienia z demonem, włączył się do bijatyki. Kierowały nim jednak dobre pobudki - chciał obronić swoich kolegów. Po pierwszym ciosie nastał mały wybuch energetyczny, który pozbawił przytomności wszystkich wokół, demona wypędził, a na klatce piersiowej dziewięciolatka pojawiło się Znamię, o którym wcześniej mnóstwo słyszał. Kilka godzin później, Giovanni Nero był już z powrotem w Nowym Jorku.
Bo długiej rozmowie z żoną, ojciec Giotto postanowił wysłać chłopca do akademii we Florencji. Uznał bowiem, że szkolenie chłopca tak blisko domu, nie przyniosłoby takich efektów jak trening w zupełnie obcym miejscu. We Florencji Giotto mógł się skupić na swoim kursie, w Nowym Jorku myślami zapewne odbiegałby gdzieś w znane sobie okolice.
W dniu swoich dziesiątych urodzin Giotto wyjechał ze Stanów Zjednoczonych do Włoch i tam rozpoczął szkolenie na egzorcystę. Od tego czasu ojciec zdawał się bardziej zwracać uwagę na Giotto, z którego już teraz był dumny, chłopiec bowiem bez słowa sprzeciwu przystał na to, by opuścić matkę i rodzinne miasto. Całe szczęście, że ojciec wybrał akurat to sanktuarium, gdyż dzięki nauce włoskiego z ojcem - Giotto bowiem już w wieku dziesięciu lat mówił po angielsku i po włosku, nie musiał przechodzić procesu adaptacyjnego. Szybko nauczył się zwyczajów, przywykł do pogody, znalazł nawet wspólny język z kilkoma osobami, to dało mu poczucie spełnienia, docenienia oraz słuszności celu - w końcu stał się częścią jakiejś społeczności, a nie tylko trzeciorzędnym gapiem, którego czasem można dopuścić do głosu.
Przez lata treningu i nauki Giotto nauczył się bardzo wiele o świecie egzorcystów, z czasem zaczął użytkować magii, co jednak przyszło mu z lekkim trudem, gdyż dotychczas nie miał wcześniej z tym żadnej styczności. Sztuki walki, które przekazywali mu odpowiednio dwaj nauczyciele: Rosjanin Sergei Dragunov uczący sambo i aikido oraz Izraelczyk David Goldstein uczący Krav Magi, nie sprawiały mu żadnego problemu, gdyż od małego ćwiczył karate i widać było, że miał do nich smykałkę. Niewielkie problemy z nauką magii rekompensował realizacją potencjału w dziedzinie walki wręcz. Z czasem jednak osiągnął przyzwoity poziom i w użytkowaniu zaklęć, ku uciesze swojej i swego największego kibica - Giovanniego, który co jakiś czas przybywał do florenckiej akademii sprawdzić postępy swego syna.
Giotto przeszedł całe szkolenie i w wieku dwudziestu lat stał się pełnoprawnym egzorcystą, po wykonaniu praktyki ze swoim ojcem, zdaniu wszystkich egzaminów oraz wykonaniu solowej misji, która polegała na rozpracowaniu pewnej małej sekty, wyznającej jednego z mniejszych demonów. Kilkanaście tygodni zajęło Nero dotarcie do lidera oraz pacyfikacja wszystkich członków, wykonał jednak to zadanie śpiewająco - przynajmniej ze swojej perspektywy. Centrali jednak nie spodobało się to, że Giotto dość brutalnie potraktował członków tej sekty. Ich zdaniem - można było uniknąć takich rozwiązań, ostatecznie jednak Nero otrzymał swój kod egzorcysty oraz przyjął pseudonim Shadow, jakże odpowiedni dla swojej osobowości.
Następne lata to czas rozmaitych misji i podróży - pokonał niezliczone ilości mniejszych demonów, uratował całą masę ludzi, a przy okazji pracował w sanktuarium w Tokio oraz w Rosario, był bowiem na tyle głodny wrażeń i sukcesów, że gdy tylko pojawiało się jakieś zadanie, nieważne z jakiego sanktuarium, Giotto zawsze oferował swoje usługi. CV, kontakty ojca oraz umiejętności pomagały mu w znalezieniu kolejnych misji, a on sam zdawał się realizować w zawodzie egzorcysty - w końcu odnalazł swoje miejsce we Wszechświecie. To właśnie w tym czasie nauczył się języka koreańskiego, podróżował bowiem przez bardzo długi czas z jednym ze swoich nielicznych przyjaciół - Haroldem Lee oraz zdobył odpowiednie kwalifikacje w jeet kune do, podczas pobytu w Japonii oraz w taekwondo, którego tajniki przekazywał mu Lee przez dobre kilka lat. Jakoś w wieku dwudziestu sześciu lat wpadł na to, by połączyć wszystkie style walki w jeden i zaskakiwać przeciwników.
Rok później, przeżył ogromną tragedię - jego matka zmarła na raka, ojciec zaś niedługo potem zginął na jednej z misji. To właśnie wtedy po raz pierwszy, Giotto zaczął się zastanawiać czy praca egzorcystów jest słuszna i czy ich metody są odpowiednie. Dotarł bowiem do raportu, który jasno opisywał, że gdyby Giovanni nieznacznie nagiął zasady i zrobił “to co trzeba”, zdaniem Giotto, dalej by żył. Od tego czasu Shadow zaczął być sceptyczny wobec wszystkich postanowień egzorcystów i gdy tylko nadarzyła się okazja, starał się eksponować brak logiki, idiotyzmy bądź archaiczne zasady kodeksu, kwestionując je. Jakiś czas później za słowami poszły również czyny - Giotto stał się bardziej brutalny, pierwszą myślą, jaka mu przyświecała było zniszczenie demona, nie ochrona życia i gdy już nazbierało się tego dosyć sporo, potrzebny był tylko impuls, który pozwoli centrali pozbyć się Nero. Tym impulsem była śmierć opętanego człowieka, który, zdaniem organów decyzyjnych, mógł zostać uwolniony, gdyby nie zbyt drastyczne kroki, jakie podjął Shadow.
Kilka dni później odbyło się oficjalne zebranie, na którym zdecydowano, że Giotto przestanie być egzorcystą - odebrano mu bowiem Znamię oraz tytuł egzorcysty. Nero nie rozumiejąc tej decyzji, zbuntował się i postanowił działać na własną rękę, zaczynając pracę łowcy głów oraz tropiąc kolejne demony. I tak oto w wieku 35 lat przestał być egzorcystą, a stał się zwykłym łowcą.
Dwa lata później, jego relacje z egzorcystami dalej są chłodne, jego misja dalej trwa, a przekonanie, że robi to w jakimś celu i że jest to słuszne, jest jeszcze większe, niż dwa lata temu, gdy został wyrzucony z zakonu. Koniec.




Ciekawostki:
- Opracował specjalną formę medytacji, która zastępuje mu sen, dzięki temu nie mówi przez sen oraz nie jest narażony na koszmary;
- Uwielbia słone przekąski;
- Szybko adaptuje się do każdych warunków: jest mu obojętne czy pracuje na pustyni, czy w lodowych krainach;
- Nigdy się nie zakochał;
- Płynnie mówi w czterech językach: angielskim, koreańskim, rosyjskim i włoskim;
- Zna podstawy hiszpańskiego oraz japońskiego;
- Kontroluje swój organizm do tego stopnia, że nie słychać nawet jak dyszy, nie wspominając już o tym, że nawet najpotężniejszy cios, nie wydobędzie z niego żadnego dźwięku. Ból odczuwa, ale potrafi tym pokazać, że panuje nad własnymi odruchami i że jest to tylko kwestia treningu. Idealny snajper;
- Ekspert od walki wręcz i broni palnej - całe życie walczył i strzelał, dlatego nie znajdzie się lepszego wojownika/snajpera niż on;
- Ćwiczył większość znanych sztuk walki, połączył krav magę, karate, taekwondo, sambo, aikido i jeet kune do w jedną;
- Posiada: Cztery pistolety (2x Desert Eagle 50, 2x Magnum Colt 45), cztery zapasowe magazynki (po dwa zestawy naboi na DEagle i Colta), kilka specjalnych naboi pochowanych w stroju (grawerunki na pociskach: „Morte”). Ponadto w swojej kawalerce ma pochowane również: snajperkę GOL Magnum, zapasowe DEagle i Colty po cztery egzemplarze, a także innego rodzaju broń – granaty, wiatrówki, drony, ma nawet łuk. W dodatku jest właścicielem jednego Harley Davidsona, konkretniej V Roda;
- Prawdopodobnie jest alkoholikiem, bo gdy nie pracuje - pije;
- Potrafi prowadzić każdy rodzaj pojazdu, jednakże pozwolenia ma tylko na motocykle;
- Szczegółowo dba o swój ekwipunek;
- Poza walką z demonami pracuje również jako łowca głów, musi przecież z czegoś żyć.

Re: Giotto Nero

on Sro Maj 02, 2018 9:31 pm
Karta jest w porządku. Czyta się ją przyjemnie. Jest również zadziwiająco wciągająca- chciałbym dowiedzieć się więcej na temat tego zegarka.

AKCEPT!

Przyznaje Ci 320 PD!

Daje również możliwość wzięcia jednej magii na poziom 4.
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach